Wszyscy przeżywamy aktualnie sytuację, którą wcześniej mogliśmy zobaczyć jedynie oczami największych pisarzy. Scenariusz science fiction, który zamyka ludzi w domach, bo na ulicach miast i miasteczek grasuje groźny wirus? Witaj w naszej rzeczywistości. #zostańwdomu
Obecna sytuacja na świecie jest przerażająca. Nie ma, co tego ukrywać. Nie jest dobrze. W wyniku pomysłu jakiegoś przywódcy, któremu marzyła się władza nad światem, dziś to my cierpimy najbardziej. Musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która jest trudna a dla wielu niemożliwa do przyswojenia.
Nie martw się. Nie jesteś sam. Nie tylko ty zasypiasz i budzisz się z lękiem.
Jedyne, co może nas uratować to wspólnota i przestrzeganie zaleceń, jakimi są dbanie o higienę i pozostawanie w domu na czas kwarantanny. Smutne jest to, że w ogóle trzeba ludziom mówić o regularnym myciu rąk. Oczywiście, większość z nas wie, do czego służy mydło. Jednak każdy, kto choć raz jechał komunikacją miejską wie, że nie każdy go często używa.
Jeszcze bardziej smutne jest czytanie komentarzy i wypowiedzi niektórych, którzy kwarantannę traktują jako ferie i wakacje i nie rozumieją, że wirus utrzymuje się w powietrzu i na powierzchniach dłużej niż godzinę. Że idąc na spacer ich dziecko może dotknąć huśtawki, którą przed chwilą dotykało inne dziecko i w efekcie umrze ich babcia lub dziadek. Brutalne. Prawda. Ale przerażająca jest ignorancja niektórych i ich beztroskie podejście do tematu. O. A może wyskoczymy do marketu budowlanego? Bo akurat skończyła mi się tubka kropelki? Tak. Po śmierci z pewnością ci się przyda. No cóż, mówią, że to też element naturalnej selekcji.
Światełko w tunelu?
Zachwyca za to odezwa pozostałej części społeczeństwa. Tej, która posiada jeszcze jakieś szare komórki. To, że nauczyciele szturmem ruszyli do nauczania online. Co prawda jest to niejako narzucone (szkoły publiczne), ale właściciele szkół prywatnych również mogli rzucić papierami i powiedzieć, że wolą zająć się rodziną. Jasne. To nasze jedyne źródło utrzymania, ale jednak każda jednostka podejmuje swoje własne decyzje. Oferuję zajęcia chętnym, choć wiem, że każdy radzi sobie ze stresem inaczej i nie każdy będzie chciał je realizować. Nie będzie na ZUS ani rachunki. W tej chwili przyszłość firmy wygląda niespecjalnie. Jednak wciąż uważam, że zdrowie jest tym, co posiadamy najcenniejszego.
Dzięki temu ogólnemu poruszeniu możemy uczyć się języka online, często za darmo. Szkoły udostępniają materiały dla dzieci spędzających ten czas w domu. Muzea, domy kultury i parki na całym świecie zapraszają na wirtualne spacery. Teatry i artyści transmitują swoje występy bezpłatnie. Osoby uczące jogi organizują darmowe zajęcia. Kościoły nagle nie twierdzą już, że Internet jest narzędziem szatana i transmitują msze online. Telewizje odkodowują kanały dla dzieci i wiadomości, aby ludzie chcieli jednak spędzać ten czas w domach. Sklepy wprowadzają usługę dowozu produktów do domów. Restauracje przerzucają się na dowóz i dania na wynos.
Czy zaczniemy uczyć się na błędach innych?
Obywatele Anglii czy Francji nie przejmują się za bardzo sytuacją. Nie uczymy się niestety na błędach. Patrzymy na to, co dzieje się we Włoszech czy w Chinach i nie mamy żadnej refleksji. Wierzymy suchym statystykom i zapewnieniom „będzie dobrze”. Jako socjolog wiem, że statystyki są ważne i czasem potrafią pokrzepić. Jako człowiek widzę, że wciąż wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Będzie dobrze. Oczywiście! Ale kiedy? Dlaczego przez te dwa tygodnie ci, co mogą nie siedzą w domu? Rozumiemy tych, co pracują, ale pozostałe osoby, nastolatkowie i dzieci biegają po niektórych podwórkach.
Moje miasto ma dużą wykrywalność. Zarażają uczniowie liceum, osoby, które były na imprezach- potencjalnie szybko dobijemy do tysiąca. Jeśli wiesz, że mogłeś się zarazić nie czekaj aż zarazisz całą rodzinę i rodzinę rodziny. Zgłoś się pod wskazany adres. Razem skrócimy ten trudny dla wszystkich czas. Będziemy się z niego leczyć długo, ale dajmy szansę na przeżycie jak największej liczbie osób. ZOSTAŃ W DOMU.