Masz czasami ochotę na coś, ale sam nie wiesz, na co? Bo ja tak! I szukam zawsze czegoś ciekawego, co mogłoby być sezonową przekąską. Kasztany jadalne- kto słyszał!? Kto próbował? Moje ostatnie kulinarne odkrycie.
Dziś przychodzę z nieco innym produktem, bo spożywczym! Jesień i zima to dla mnie czas słodkich pomarańczy, mandarynek, cynamonu i orzechów. No i może jeszcze truskawkowych pianek! Ostatnio dołożyłam do tego napój imbirowo- cytrynowo- miodowy. Te rzeczy smakują zupełnie inaczej, gdy za oknem śniegi i wiatry! Jednak wciąż szukałam przekąski, która byłaby czymś nowym i wprowadziła nowe smaki. Lubię kojarzyć potrawy czy produkty z konkretną porą roku. Już tak mam i nic nie poradzę!
Kasztany jadalne można u nas dostać niemal w każdym większym supermarkecie. Kiedyś spróbowałam je przygotować samodzielnie w domu i niespecjalnie mnie zachwyciły. Niemniej jednak dałam im drugą szansę i nie żałuję! Kupiłam już drugą partię, a mamy dopiero początek grudnia! Zmieniłam jedynie sposób ich przygotowania!
Kasztany jadalne- jak je przygotować?
Bardzo prosto! Wystarczy dokładnie je umyć, ponacinać skórkę, aby szybciej upiekły się w środku i piec w piekarniku 20-30 minut. Można je również przypiec na suchej patelni, ale to właśnie ten sposób mi nie bardzo przypadł do gustu. Później obieramy je ze skórki i pałaszujemy. Można z nich przyrządzać sosy, kremy, zupy lub nadziewać mięsa. Ja na razie wcinam je bez niczego, bo chcę nacieszyć się ich słodkim smakiem. Choć chodzi mi po głowie faszerowana pierś z kurczaka.
Jak smakują?
Jak słodki kartofel. Serio! Ma kruchą konsystencję, jest odrobinę słodki, ale nie jak ulepek. Bardzo ciekawe! Co więcej, można je jeść na surowo lub gotować! Strukturą przypominają orzech laskowy, tyle że kilka razy większy!

Czy mają jakieś wartości odżywcze?
Całą masę! Kasztany jadalne zawierają w sobie sacharozę, kwas jabłkowy, cytrynowy i lecytynę oraz bardzo dużo mikroelementów. Można w nich znaleźć także znaczne ilości witaminy z grupy B (teraz super przydatne do zwiększenia odporności!) i sporo potasu (pomaga naszemu sercu lepiej pracować). Nie brakuje w nich również zdrowego tłuszczu – 2/3 stanowią bowiem tłuszcze nienasycone. Kiedyś leczono nimi bóle trzustki, wątroby czy głowy! W medycynie naturalnej występują od bardzo dawna, tak samo jak w światowej kuchni. Na Węgrzech zjemy deser z masy kasztanowej (miałam okazję spróbować, ale chyba dosładzali samodzielnie- mega słodki!), w Niemczech zupę kasztanową a we Francji kupimy paczkę kasztanów od ulicznego sprzedawcy.
Podobno kasztany jadalne działają jak afrodyzjak, więc może dołączysz je do wieczornej kolacji?