Czy spełniasz się w pracy?

Czy czujesz się „użyteczny” w pracy? Czy spełniasz się, na co dzień wykonując swój zawód? Masz wrażenie, że Twój potencjał jest odpowiednio wykorzystywany i masz szansę na naukę nowych rzeczy? Tak? To muszę Ci pogratulować, znalazłeś swoje miejsce. Nie? Czas coś zmienić!

Utrzymanie siebie oraz rodziny to wyzwanie, z którym musimy sobie jakoś poradzić. Pamiętaj jednak, że w pracy spędzamy połowę swojego życia i warto, aby było to miejsce, do którego lubimy chodzić. Pracujemy, bo musimy. Nikt nam nie chce płacić za dobrze wykonywane obowiązki w domu, czy czytanie książek na kanapie z kubkiem aromatycznej kawy, więc póki ktoś nie wpadnie na ten świetny pomysł trzeba zarabiać pieniądze w inny sposób. Pracujemy, bo chcemy się rozwijać i uczyć się nowych rzeczy. To zazwyczaj głos osób, które spełniają się w tym, co robią. Bo tak naprawdę to podstawa, a my często o tym zapominamy!

Czy spełniasz się w pracy? Wykorzystaj feedback!

Żyjemy w świecie, gdzie feedback staje się hasłem przewodnim wszystkiego! Wykonywania obowiązków w pracy, kontaktu z klientem, ale i z przełożonymi, pracy w określonych godzinach. Muszą go zbierać przedstawiciele handlowi, nauczyciele, bibliotekarki i pracownicy banku. A czy ty zbierasz feedback w swojej pracy? I czym on w ogóle jest? Feedback to informacja zwrotna dotycząca tego, jak oceniają nas i naszą pracę inni: klienci, współpracownicy, przełożeni. Dziś, co chwilę proszą nas o ocenę jakości obsługi, wyskakują nam na stronach internetowych okienka z mini ankietami, na Facebooku oceniamy „likeami” lub „minkami” zdjęcia i pomysły innych. Wszyscy interesują się nie tylko tym, żebyś kupił ich produkt, ale i tym jak oceniasz cały proces zakupu. Dlaczego nie podchodzimy tak samo do oceny swojej pracy?

Czy w pracy można się nie spełniać?

Można. Jeśli traktujesz swoją pracę poważnie to naprawdę można. Ja długo tkwiłam w miejscu, które uniemożliwiało mi rozwój i naukę nowych rzeczy. Z jednej strony cieszyłam się, że jestem w pracy, która odpowiada mojemu wykształceniu- gdzie w innym miejscu i bez doświadczenia nikt by mnie nie zatrudnił na danym stanowisku. Tkwiłam w przekonaniu, że powinnam cieszyć się, że mam pracę, że jest umowa i że płacą mi tak naprawdę za nic (obowiązki zajmowały kilka godzin w ciągu dnia, resztę mogłam poświęcić na lekturę i kawy z koleżankami). Jednak po kilku latach stwierdziłam, że albo coś zmienię, albo zwariuję. Nikt nie rozumiał, dlaczego mi źle. Nie przepracowywałam się, byłam specjalistą, miałam czas na czytanie gazet i gry na Facebooku i jeszcze narzekałam! Co za niewdzięczność! Jednak perspektywa tego, że spędzę kolejne kilka lat w miejscu, gdzie robię trzy te same rzeczy, nie mam najmniejszej szansy na podwyżkę oraz mój status zatrudniony/bezrobotny zależy od chwilowego kaprysu szalonego szefa przelała w pewnym momencie czarę goryczy. Nie zdecydowałam się na przedłużenie umowy i podziękowałam za piękne doświadczenia pierwszej „poważnej pracy”. Jak się okazało mi nikt nie podziękował, mimo, że od mojej pracy sporo zależało. Tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że dobrze zrobiłam.

Dziś z perspektywy czasu wiem, że praca na etacie od 8 do 16 nie jest dla mnie dobrym rozwiązaniem. W Polsce telepraca nie jest specjalnie rozwinięta, a system pracy home office zarezerwowany jest dla wysokiej rangi kierowników i managerów. Wybór mamy, więc raczej ograniczony. I nie namawiam do rzucania etatu, jeśli Ci na nim dobrze. Namawiam do zastanowienia się, co jest dla Ciebie ważne i sięgnięciu po to, aby mieć pełne satysfakcji życie zawodowe. Bo na końcu może się zdarzyć tak, że nikt nam nie podziękuje za wykonywaną pracę i zostaniemy z tym, co sami sobie wypracowaliśmy.

Dużo się mówi o pasji w pracy. To też nie zawsze jest tak, że każdy umie odnaleźć swoją pasję i przekuć ją w zawód. Nie martw się, jeśli Ty masz właśnie takie odczucia. Nie chodzi o pasję a o satysfakcję. Można je znaleźć w prostej pracy biurowej, fizycznej czy na kierowniczym stanowisku. Ważne jest, aby działać w zgodzie z samym sobą i nie traktować pracy jedynie, jako źródła pieniędzy. Skończy się to zniecierpliwieniem, wypaleniem zawodowym, depresją a w efekcie kłopotami zdrowotnymi (wrzodów, nerwicy i zawału można dostać na każdym stanowisku).

Zadanie na dziś:

Jaki jest mój cel zawodowy?

Gdzie chcę być za 5 lat i w którą stronę chcę się rozwinąć?

Jaka byłaby moja wymarzona, ale realna praca?

Co muszę zrobić, aby ją znaleźć?

Odpowiedzi na te pytania pokażą Ci, w którą stronę iść!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *